piątek, 4 listopada 2016

Ta chwila - Douglas Kennedy


"Ta chwila" zdecydowanie jest książką, która zasługuje na to, żeby o niej napisać.
Zwłaszcza, że dopóki jej nie skończyłam, nie zdawałam sobie sprawy jakie wrażenie na mnie wywarła. Dowodem jest to, że do tej pory mam kaca książkowego (a dawno nie miałam) co objawia się tym, że ciągle o niej myślę i każda kolejna książka wydaje się być nijaka. Nie mogę znaleźć takiej, która odpowiadałaby mojemu nastrojowi, zmuszam się do czytania żeby to uczucie przezwyciężyć.

"Ta chwila" czekała na mnie na półce w bibliotece. Okładka, opis, wszystko mi się w niej spodobało i bez zastanowienia zabrałam ze sobą do domu. Bohatera polubiłam od razu. Inteligentny, skryty, o duszy romantyka. Jego życie mnie zafascynowało, wciągała mnie opowieść którą snuł z niesamowitym zaangażowaniem. Jego barwne życie pełne ciekawych ludzi, miejsc i przeżyć pochłaniało mnie bez reszty. Bardzo podobał mi się jego zwyczaj zatracania się w notatkach, spisywania na bierząco tego co mu się przytrafia (aż sama zapragnęłam tak robić i kto wie, może wreszcie zacznę;)) 

Nie czytałam jeszcze nigdy wcześniej książki której jednym z głównych wątków, a raczej niemym uczestnikiem byłby mur berliński. Mroczna atmosfera podzielonego Berlina otuliła mnie niczym londyńska mgła która w ostatnich dniach zaczęła pojawiać się o poranku. 

To moja pierwsza książka tego autora i z pewnością sięgnę po pozostałe jego dzieła. Już teraz poluję na "Kobietę z piątej dzielnicy" i jak tylko będę w poniedziałek w bibliotece to o nią zapytam. Na samą myśl mam dreszcze.

Zdecydowanie polecam.

3 komentarze:

  1. Hmm... nie słyszałam o tej książce. Jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
  2. Również nie słyszałam, ale jeśli masz po niej książkowego kaca, to znaczy, że autor jest warty zainteresowania :)

    OdpowiedzUsuń