wtorek, 4 października 2016

Był sobie wrzesień...


Witam :)

Jak czujecie się z myślą, że mamy już październik? Ja nie mogę uwierzyć jak szybko mija ten rok, czy tak się dzieje, że czas po ślubie przyspiesza jeszcze bardziej czy tylko ja mam takie wrażenie? :O Cieszę się jednak na myśl o tym, że coraz bliżej grudnia a to jeden z moich ukochanych miesięcy ze względu na Boże Narodzenie. Ale, ale tymczasem wróćmy do rzeczywistości! :)

O tym, co udało mi się przeczytać w ciągu dwóch pierwszych tygodni września mogliście już przeczytać tutaj. Frekwencja moich postów znowu spadła, ale prędko nadrabiam i przychodzę do Was z podsumowaniem ostatnich dwóch tygodni września. We wcześniejszym poście zapowiadałam, że zamierzam przeczytać jeszcze conajmniej 5 książek. Udało się przeczytać 6!

Startujemy z numerem kolejnym na mojej liście, czyli dziesiątej książce w tym miesiącu.

10. Mała matura - Janusz Majewski - 8/10

Przez początek brnęłam dość mozolnie, chyba nie do końca trafiłam tą książką w swój nastrój. Ale kiedy minęłam połowę i przysiadłam do niej, to wciągnęła mnie i wzruszyła. Najbardziej podobały mi się lata które Ludwik spędził w szkole, jego dorastanie, to jak się zmieniał. Z sentymentem sama wspominałam szkolne lata, chociaż moje przypadły na spokojne czasy wolnej Polski.

Książka ważna, każdy powinien się z nią zapoznać.


11. Sklepik z Niespodzianką. Lidka - Katarzyna Michalak - 7/10

Idealna książka na leniwe niedzielne popołudnie :) Plusy odejmuje za zbytnie wydziwianie w związku z Bogusią i jej miłosnymi zawirowaniami (troche to wszystko nierealne) ale ogólnie bardzo udana kontynuacja Sklepiku z Niespodzianką :)

12. Dziewczyna na Times Square - Paullina Simons - 7/10

Ogromnie byłam ciekawa tej książki, ale jakoś długi czas nie mogłam na nią natrafić w bibliotece. Aż pewnego dnia przyjaciółka pożycza ją od koleżanki a ta nie ma nic przeciwko by pożyczyć ją mnie. W taki oto sposób dostaję ją w swoje łapki i zaczynam czytać natychmiast by oddać jak najszybciej. Początek jakoś mnie nie nastraja zbyt optymistycznie. Jest wręcz w pewnym stopniu depresyjnie, gdyż Lily zostawia facet i jak się można domyślić, nie jest ona w najlepszym nastroju. Mając jednak w pamięci słowa przyjaciółki, że początek jest dziwny ale potem już jest dużo lepiej, brnęłam dalej aż doszłam do momentu kiedy już nie mogłam oderwać się od czytania. Przy tej książce można się uśmiechnąć, wzruszyć, wystraszyć, zadumać, zdenerwować i załamać by za chwilę znowu mieć nadzieje.

To zdecydowanie Paullina Simons jaką lubię, pełna emocji, przemyśleń, życia. Pełna uczuć. Cieszę się, że wreszcie udało mi się przeczytać "Dziewczynę na Times Square" bo było warto.


13. Powiernik - Helene Gremillon - 8/10

Nie dajcie się zwieść niezbyt zachęcającej okładce. To, co się za nią kryje jest zdecydowanie warte uwagi. Powieść pochłania aż do ostatniej strony. Czytałam zachłannie i jak najbardziej polecam!

14. Niebieskie nitki - Małgorzata Gutowska-Adamczyk - 7/10

Przyjemnie spędziłam czas czytając "Niebieskie nitki". Towarzyszyło mi nostalgiczne uczucie za minionymi, nastoletnimi latami, szkołą, rozterkami i miłostkami :)
Bardzo przyjemna lektura nie tylko dla młodych dziewczyn ale dla wszystkich, gdyż skłania do refleksji i niesie za sobą kilka mądrych przesłań.
Takie historie, niby zwyczajne, ludzkie a świeże i czyta się super.
Polecam.


15. W kolejce po życie - Katarzyna Archimowicz - 5/10

Czyta się dość szybko, ale niestety zgodzę się z opiniami, że książka jest przegadana. Główna bohaterka też mnie momentami irytowała bo niby dojrzała kobieta a czasem zachowywała się jak dziecko. Za dużo też było gadania o pieniądzach. Nierealne sytuacje też są minusem. Niektóre fragmenty książki wciągały, inne mniej. Miałam rację przeczuwając, że będzie to przeciętna pozycja.

16. Pierwszy śnieg - Jo Nesbo - 6/10

Moje drugie podejście do kryminału Jo Nesbo uważam za dość udane, chociaż szału nie robi. Męczyłam go przez pare dni. Były momenty kiedy wciągał ale były też takie kiedy mozolnie brnęłam do przodu, byle jak najszybciej skończyć. 
Kunsztowi pisarskiemu trudno cokolwiek zarzucić, ale lubię kiedy książka mnie wciąga bez reszty, co tutaj niestety nie miało miejsca, dlatego raczej nie sięgnę prędko po inne części o Harrym.

Podsumowując dziewiąty miesiąc tego roku, udało mi się przeczytać 16 książek, co w sumie daje 5.575 stron :D

Poza tym wrzesień był dość wyczerpującym miesiącem ale i nie pozbawionym dobrych dni i radosnych chwil :)

Jeśli chodzi o sportową stronę mojej natury to zaliczyłam 18 treningów, co już wypada trochę lepiej niż w sierpniu! Obiecuję sobie, że październik będzie jeszcze lepszy :)
Życzę udanego miesiąca, pełnego barwnych kolorów :)

3 komentarze:

  1. Matko, ile książek przeczytałaś. Jestem pod wrażeniem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięukuję, a wciąż czuję głód czytania i on chyba nigdy nie zniknie :) Dziś znów pędzę do biblioteki by napawać się nowymi książkami :)

      Usuń
  2. Imponująca lista, żadnej z tych książek nie przeczytałam ale widzę że żadna nie powala na kolana więc nie ma się co spieszyć ;)

    OdpowiedzUsuń