środa, 10 sierpnia 2016

My - David Nicholls


Opis z lubimyczytac.pl:

Czy jedne wakacje - choćby były podróżą życia - mogą naprawić to, co się psuło przez długie lata?
Miliony czytelników pokochały Davida Nichollsa za charakterystyczny angielski humor i wdzięk powieści "Jeden dzień". Teraz mogą się cieszyć długo oczekiwaną tragikomiczną powieścią "My". 
Książka nominowana do Nagrody Bookera 2014.
Douglas Petersen dostrzega, że jego żona poszukuje nowej drogi życia, a wydawało mu się, że będą szukali tej drogi we dwoje. Tym bardziej, że ich syn wkrótce opuści rodzinny dom i wyjedzie na studia. Kiedy więc Connie oświadcza, że i ona wkrótce się wyprowadzi, Douglas postanawia zamienić ostatnie rodzinne wakacje w podróż życia. Ma nadzieję, że czas spędzony razem pozwoli jemu i Connie znów się zbliżyć; sprawi, że żona pokocha go na nowo, a syn odzyska do niego szacunek. Bukuje więc hotele, kupuje bilety i wszystko starannie planuje. Czy coś może pójść nie tak? Okazuje się, że bardzo wiele...



Zaczęłam czytać pełna zapału. Po "Jednym dniu" który bardzo mi się podobał chciałam jeszcze raz doświadczyć tej przyjemności z czytania więc twierdziłam, że ten sam autor będzie się do tego świetnie nadawał.

Pierwsze 70 stron śmignęło mi szybko. Podoba mi się humor autora, styl w jakim pisze. Nie wiedziałam jednak że kiedy tylko Douglas i Connie wraz z nastoletnim synem wyruszą w podróż życia, tak dużo będzie w niej sztuki. Nie jestem koneserką sztuki, nie znam się na niej, nie obcuje z nią często mimo że sama mieszkam w Londynie, byłam w National Gallery a pomieszczenie obok biura gdzie pracuje jest wynajmowane przez OnGallery która wystawia tam różne obrazy a ludzie wchodzą i oglądają sztuke nierzadko ją kupując, to mnie to niewiele interesuje. Czasem jakiś obraz przykuje moją uwagę, ale nie znam się na tej dziedzinie. Dlatego te wszystkie opisy obrazów i włóczenie się Douglasa i Connie z Albiem po galeriach było dla mnie ogromnie męczące i nudne. Samo to sprawiło, że ciężko mi się czytało a nabierałam rozpędu i odczuwałam przyjemność czytania gdy Douglas wspominał czasy "przed" - czyli zanim Connie wstrząsnęła jego światem oświadczając, że odchodzi. 

Pomysł na książke bardzo ciekawy. Oceniłabym jednak lepiej bez tych wędrówek po galeriach. Chętnie jednak odwiedziłabym te wszystkie romantyczne uliczki które odwiedzili, spróbowała jedzenia które oni próbowali i wypiła te pyszne trunki którymi sie raczyli :) 

Co do bohaterów - nie bardzo polubiłam Connie. Douglasowi też nie brakowało wad, ale jego postać jakoś bardziej przypadła mi do gustu. "My" to dla mnie taka ciepło-zimna opowieść. Raz lepiej raz gorzej.

A Wy czytaliście? Jak Wam się podobała?

Moja ocena 5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz