środa, 3 lutego 2016

"Dolina umarłych" - Tess Gerritsen


"Coś przerażającego wydarzyło się w opuszczonej przez ludzi wiosce Królestwo Boże ukrytej w przysypanej śniegiem dolinie w stanie Wyoming. Jej mieszkańcy dosłownie rozpłynęli się w powietrzu, porzucając domy i samochody – dwanaście identycznych domostw i nietknięte posiłki na stołach. Doktor Maura Isles, jadąca ze znajomymi do Wyoming na konferencję patologów, trafia tu przypadkiem, gdy jej samochód wypada z drogi podczas śnieżycy. I znika bez śladu. Kilka dni później auto z czterema spalonymi ciałami zostaje odnalezione na wiejskiej drodze. Policja uważa, że są wśród nich szczątki Maury. Detektyw Jane Rizzoli nie wierzy w śmierć przyjaciółki, prowadzi własne śledztwo. Czy zniknięcie doktor Isles ma związek z serią zbrodni popełnionych wcześniej w tej samej okolicy?"

żródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/165362/dolina-umarlych

Ta książka jest przykładem tego jak ważna jest okładka i tytuł. Jak istotne jest to, by zadziałały na wyobraźnię czytelnika - wtedy z pewnością po nią sięgnie. Jak ja w przypadku tej książki. Leżała sobie na półce w bibliotece. Rzuciłam tylko okiem i zgarnęłam do torby. Oczywiście najpierw pani bibliotekarka mi ją podbiła ;) Uwielbiam śnieg, uwielbiam klimat małych miasteczek czy uroczych wiosek, uwielbiam dreszcz strachu na plecach i historie które rozgrywają się w takich właśnie miejscach jak ta w "Dolinie umarłych" - już sam tytuł i zdjęcie chaty zasypanej śniegiem obiecywał wiele. Jak się okazało, była to obietnica jak najbardziej z pokryciem!

Jakieś dwa lata temu przeczytałam "Skalpel" Tess Gerritsen i mimo, że nie zachwyciłam się jakoś bardzo szczególnie to miałam w planach przeczytać też inne części z cyklu Rizzoli/Isles. Zabierając z biblioteki do domu "Dolinę umarłych" nie byłam świadoma tego, że to kolejne przygody pary przyjaciółek. Dowiedziałam się o tym w trakcie i teraz śmiało mogę powiedzieć że z miłą chęcią sięgnę po inne części.

Historia wciągnęła mnie już od pierwszych stron. Podobało mi się w niej wszystko. Polubiłam Maure i Rizzoli. Nie miałam ochoty odkładać książki a kiedy już musiałam to zrobić to myślałam o tym żeby jak najszybciej do niej wrócić. Wszystkie postacie są wyraziste, czułam się jakbym sama uczestniczyła w tym koszmarze w jakim nagle znalazła się Maura. Koszmarze, który zaczął się tak niewinnie, w momencie kiedy postanowiła choć raz spontanicznie cieszyć się życiem, zapomnieć o zgryzotach dnia codziennego. Los rzucił ją z praktycznie obcymi ludźmi w miejsce w którym miała przeżyć coś strasznego. Jeśli w ogóle przeżyje...
Bardzo dobry, trafiający idealnie w mój gust thriller przy którym zdarzyło mi się mieć dreszcze na plecach. Uwielbiam klimat małych wiosek czy miasteczek (o czym już wspominałam) - a już tytułowa dolina to zdecydowanie coś dla mnie!
Czyta się szybko i z niesłabnącym zainteresowaniem.
Postanawiam częściej wracać do tej autorki.
Polecam!

7 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawa recenzja :) chociaż nie przepadam za kryminałami to ten wydaje mi się intrygujący :) pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa :) Zachęcam do spróbowania tego smacznego kąska ;)
      Pozdrawiam serdecznie :*

      Usuń
  2. Czuję, że i mnie by się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tematyka fajna, ale ja ostatnio trzymam się z dala od jakichkolwiek horrorów/thrillerów.
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba odpocząć od takich książek :) Ale jeśli zatęsknisz któregoś dnia to jak najbardziej polecam ;)
      Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  4. Tematyka fajna, ale ja ostatnio trzymam się z dala od jakichkolwiek horrorów/thrillerów.
    Pozdrawiam!

    napolceiwsercu.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń