czwartek, 5 listopada 2015

Dzielę się z Wami wspomnieniami...

Na początku chciałam przeprosić za moja długą nieobecność.
Wrzesień był dla mnie bardzo ekscytującym I pełnym wrażeń miesiącem.
Składało się na niego 3 tygodnie urlopu w Polsce w trakcie którego wyszłam za mąż :)
Pozwólcie że podzielę się z Wami wspomnieniami z tego gorącego okresu...:

Do Polski przyjechaliśmy na dwa tygodnie przed ślubem. Dobrze, ze wiele formalności mieliśmy załatwione już wcześniej a I tak uwierzcie mi, nie miałam dnia żeby usiąść spokojnie I po prostu nic nie robić, delektować się np czytaniem książki... W tym czasie nie przeczytałam ani jednej całej książki, wyobrażacie sobie??!!  Każdy dzień był wypełniony po brzegi przygotowaniami, zakupami, lekarzami, wizytami to tu, to tam. Planowaniem, lekcjami tańca i podejmowaniem decyzji. To szaleństwo trwało aż do ostatniego dnia w piątek. Do domu wróciłam późno wieczorem gdzie moje kochane siostry zaatakowały mnie wieczorem panieńskim :)) Ehhh, wspomnienia... Kiedy tak teraz o tym myślę, to chciałabym żeby ten czas, te emocje, żeby to wszystko wróciło... W momencie jednak kiedy przypominam sobie o tym ile to kosztowało wszystko stresu, sil I energii - wtedy ciesze się ze to jest już za mną I mogę cieszyć się po prostu byciem mężatką :)



Sam ślub I wesele był pięknym przeżyciem, chociaż stresującym. Wiadomo, nie codziennie się wychodzi za mąż ;) Tym bardziej ze ani ja ani mój mąż nie lubimy być w centrum uwagi a tu wszystkie oczy skierowane były praktycznie cały czas na nas. Ale daliśmy rade :) Najważniejsza ceremonia w kościele wypadła pięknie I nawet było wesoło bo ksiądz cały czas się uśmiechał, żartował do nas a I kazanie powiedział bardzo ładne I mądre. Nawet pozwolił się nam pocałować po założeniu obrączek ;)
Wszystko poszło sprawnie I bez żadnych komplikacji, nawet pogoda mimo pochmurnego nieba, była dla nas łaskawa bo rozpadało się dopiero w nocy.
Przyjecie wspominam bardzo milo, orkiestra grała super, jedzenia było mnóstwo I na dodatek było pyszne! Tylko my, Państwo Młodzi nie mieliśmy za bardzo kiedy się nim delektować :)
Ogonie nasz ślub wspominam z sentymentem I rozrzewnieniem. Czasem zdaje mi się jakby to był tylko piękny sen, dopiero namacalna obecność obrączki na palcu (nie wspominając o mężu :P) uświadamia mi ze to wszystko się stało naprawdę... :)



6 komentarzy:

  1. Gratuluję!!! Samych szczęśliwych chwil Wam życzę:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochana jeszcze raz Wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serdecznie Wam gratuluję:) I witam w gronie mężatek:) Ja 25.12 będę świętowała trzecią rocznice ślubu. Kiedy to zleciało? Wydaje się jakbym brała ślub miesiąc temu:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy serdecznie :) Gratuluje rocznicy! To musialo byc piekne wziasc slub w Boze Narodzenie? Magia swiat i najpiekniejszy dzien w zyciu polaczone razem - bardzo podoba mi sie ta mysl :)

      A ja mam odwrotnie, mam wrazenie ze to bylo juz tak dawno... Moze przez to ze slub bralismy w Polsce a mieszkamy w Londynie?

      Usuń