środa, 3 czerwca 2015

"Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek" - Magdalena Rigamonti, Marzena Dębska, Romuald Dębski

Okładka książki Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek


data wydania

ISBN
9788377056196

liczba stron
182





Ostatnio troszku zaniedbalam mojego bloga... Obiecywalam sobie systematycznosc ale jako ze wiekszego smaka mialam na czytanie zamiast na pisanie, to mniej tu zagladalam a wiecej czytalam recenzje innych :) Biorac pod uwage tez fakt,ze bloga pisalam praktycznie tylko dla siebie bo chyba nikt tu nie zagladal, to nie bardzo mi sie chcialo cokolwiek pisac, az do momentu kiedy przemila Agnieszka zostawila mi kilka komentarzy :) Wtedy sie obudzilam i stwierdzilam, ze trzeba tu wrocic i sie poprawic ;) Moze jednak komus sie spodoba to co napisze ? :) Dziekuje Agnieszko :)

Ot, taka dygresja ;)

Przejdzmy do tematu wlasciwego :) Od ostatniego wpisu przeczytalam kilka ksiazek ale nie bede juz tego nadrabiac i ich tutaj umieszczac, zainteresowanych odsylam do mojego profilu na LC, tam przy kazdej przeczytanej ksiazce jest moja krotka subiektywna opinia. Dzis chcialam Wam opowiedziec o moich odczuciach po przeczytaniu "Bez znieczulenia. Jak powstaje człowiek". W sumie to sama sobie sie troche dziwie. Jak to jednak gust czytelniczy zmienia sie z wiekiem... Tylko nie kazdy to odkryje :) 
Jeszcze niedawno nie pomyslalabym ze beda mnie ciekawic ksiazki typu reportaze czy wywiady. Jednak od jakiegos czasu sama sobie udowadniam ze jest to rodzaj ksiazek po ktore siegam coraz czesciej i ktorych tematyka i poruszane w nich problemy sa dla mnie interesujace.
Wywiad rzeka Magdaleny Rigamonti z malzenstwem Debskich jest fascynujacy. Jest w nim cud zycia i nieuchronnosc smierci. Jest sila w ludzkiej nauce i jednoczesnie bezsilnosc w odniesieniu do natury. Jest codziennosc lekarzy ktorzy walcza o kazde najmniejsze, malenkie, jeszcze czasem niewodczne golym okiem zycie. Codziennosc, ktora kazdego dnia zaskakuje, porusza, wyzywa na pojedynek w ktorym rola zwyciezcy nigdy tak do konca nie jest przesadzona. 
Piekna i jednoczesnie okrutnie trudna ta rzeczywistosc.
Czytalam slowa Pani Marzeny i Pana Romualda i podziwialam ich z calego serca. Niech szkola jak najwiecej lekarzy, niech przekazuja swoja wiedze i umiejetnosci coraz dalej i rozszerzaja ja na caly swiat by jak najwiecej dzieci udalo sie uratowac, wyleczyc. Caly swiat potrzebuje takich ludzi. Jednoczesnie musimy pamietac ze sa oni tez ludzmi ktorzy nie sa w stanie czynic cudow, nawet mimo swoich wspanialych umiejetnosci i obszernej wiedzy ktora caly czas doskonala.

Kazdemu polecam ta ksiazke. Napisana przystepnym jezykiem, pozwala nawet laikowi zrozumiec medyczne terminy i zapoznac sie blizej z ciaza, dowiedziec sie roznych ciekawych rzeczy, czasem ostrzec czy uczulic. Swietna pozycja.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz