środa, 8 kwietnia 2015

"Maminsynek" - Natasza Socha

Okładka książki Maminsynek
Wydawnictwo: Filia
Data Wydania: 4 marca 2015
ISBN: 
9788379883776



Ogromnie zaintrygowala mnie najnowsza powiesc naszej rodzimej pisarki Nataszy Sochy. Po pierwsze ze wzgledu na okladke ktora jest i zabawna i przyjemna dla oka i swietnie oddajaca tematyke i ducha w jakim ta ksiazka jest napisana. Bardzo bylam ciekawa piora Pani Nataszy, czytalam wiele pochlebnych opini na jej temat, dlatego jako ze cenie naszych polskich pisarzy, chetnie zabralam sie do jej czytania.

Pierwsze co mnie zaskoczylo to narracja z meskiego punktu widzenia - tego sie nie spodziewalam ale szybko sie dostosowalam i czytalo sie przyjemnie. Bawily mnie przemyslenia tego 'doroslego osobnika' Leandra i jego podejscie do zycia, chociaz momentami wlos sie jezyl na glowie i scyzoryk w kieszeni otwieral (mimo ze nigdy go tam nie nosze ani nawet takowego nie mam). Opowiesc snuje sie ciekawie i barwnie. Nawet troche polubilam tego naszego bohatera, ktory nie przestawal mimo to irytowac a i przewracanie oczami mi sie zdarzylo O_o Nic jednak nie przebije moich uczuc do Matki, o ktorej nawet czytanie sprawialo mi wrecz fizyczny bol. Nie wiem, czy ja mialabym w sobie tyle determinacji by tak jak Amelia stawic jej czola. Raczej zwialabym gdzie pieprz rosnie od takiej Matki Wariatki i dziekowala Bogu ze udalo mi sie w pore wziasc nogi za pas i uciec.
Ale przeciez milosc nie wybiera, prawda?

O tym wlasnie przekonala sie Amelia...
Leander jak to jednak na faceta przystalo, kobiety lubil. Nie lubila ich jednak jego Matka, wiec co jakis czas je zmienial. W jego zyciu pojawia sie jednak Amelia.
 I w tym momencie narracja przechodzi w rece kobiety. Troche zwariowanej, niezaleznej, szczerej (chociaz z tym moze troche przesadzilam, kto przeczyta, ten zrozumie:P), pelnej determinacji i z charakterem. Oj jak ten charakter mi sie spodobal. Kibicowalam jej i jednoczesnie podziwialam za hart ducha jakim sie wykazywala - w niejednej zyciowej sytuacji. Wiecej nic nie powiem oprocz tego jak ksiazka na mnie wplynela. Otoz przez caly czas nie moglam sie powstrzymac zeby nie porownywac swoich relacji z moja przyszla tesciowa i mojego narzeczonego ze swoja Matka z tymi z powiesci Nataszy Sochy. W duchu cieszylam sie ze wypadam lepiej:P I dziekowalam w duchu za to ze nie trafilam na takiego maminsynka jak Leander, chyba nie mialabym tyle cierpliwosci w sobie zeby do niego dotrzec (i do jego Matki). Ksiazka jednak jest napisana swietnie, pomysl na nia mistrzowsko zrealizowany, nic bym w niej nie zmienila. Momentami smialam sie w glos, to znowu krecilam glowa z niedowierzaniem. Takie szczere reakcje na powiesc sa dla mnie znakiem tego jak dobra ona jest, dlatego wiele wiecej nie powiem ponad to ze warta jest przeczytania i podumania nie tylko nad zwiazkami i relacjami ludzkimi samymi w sobie jak rowniez wychowywaniem dzieci i dawaniem im swobody i mozliwosci zmierzenia sie z niebezpieczenstwami swiata na zewnatrz...
Oceniam na 10!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz