czwartek, 21 sierpnia 2014

"Mali więźniowie" - Casey Watson

Mali więźniowie - Casey Watson

Casey Watson pisze w taki sposob ze zaraz kiedy koncze jej ksiazke, najchetniej odrazu zabralabym sie za nastepna. Jako ze niestety nie mam teraz takiej mozliwosci, to zadowole sie pisaniem opini na jej temat.
Po przeczytaniu "Krzyku o ratunek" mialam chwile odpoczac od tragiczych histori dzieci odrzuconych przez swoich najblizszych, z traumatycznymi przezyciami i bagazem doswiadczen. Nie wytrzymalam jednak dlugo i bardzo szybko zatesknilam do rodziny Watsonow. Nie namyslajac sie wiec dlugo zabralam sie do "Malych wiezniow"
I tym razem historia podopiecznych Casey i Mika wstrzasnela mna do glebi. Dwojka rodzenstwa tak okropnie poturbowanego przez los a wszystko za sprawa bliskich sobie ludzi. Ciezko uwierzyc ze zyja obok nas ludzie ktorzy potrafia tak traktowac dzieci, zwlaszcza swoje... Niejednokrotnie serce mi sie krajalo przy czytaniu tej ksiazki a jednoczesnie mocno kibicowalam Casey i Mikowi zeby i tym razem pomogli Olivi i Ashtonowi wyjsc na prosta.
Bardzo mnie wzruszyla, byly momenty kiedy szokowala ale zdecydownie polecam. To trzeba przeczytac.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz