poniedziałek, 23 czerwca 2014

"Prawdziwe kolory" - Kirstin Hannah

Prawdziwe kolory - Kristin Hannah

Bywa, ze musimy obdarzyc pewne ksiazki zaufaniem. Pozwolic im dac sie zaczarowac mimo dosc nudnego poczatku. Tak wlasnie bylo z ta ksiazka. Dzieki pewnej zyczliwej osobce mialam mozliwosc siegnac po kolejna ksiazke Kristin Hannah za ktora zabralam sie praktycznie natychmiast – pelna zapalu I wielkich oczekiwan. Poczatek wydal mi sie dosc banalny, ranczo, kowboje – czy to nie pachnie ckliwym romansem? Dalam jednak ksiazce szanse zeby jej historia oplotla mnie I dala sie polubic. Udalo sie. Z czasem coraz bardziej wciagnelam sie w historie trzech siostr I pokochalam Vivi Ann jak swoja wlasna siostre. Cieszylam sie razem z nia kiedy oszalala z namietnosci oraz bylo mi przykro kiedy cierpiala. Byla najbardziej wyrazista postacia w ksiazce. Momentami ksiazka wciagala niesamowicie i ciekawila, czasem mialam momenty ze wydawala mi sie byc taka sobie. 
Jednak w ostatecznym rozrachunku, kiedy ja skonczylam czulam ze przeczytalam cos fajnego, pelnego milosci - siostrzanej, rodzicielskiej, malzenskiej, romantycznej i szalonej. Chociaz mozna bylo sie domyslic zakonczenia to milo bylo przeczytac ta ksiazke, mozna spedzic z nia przyjemnie weekend albo wieczor po ciezkim dniu:) Uwielbiam jezyk Kristin Hannah i cieplo z jakim pisze swoje powiesci i mimo ze moim numerem jeden nadal pozostanie 'Na domowym froncie' to 'Prawdziwe kolory' plasuja sie zaraz za nia :)
Polecam milosnikom powiesci ktore poruszaja serca :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz