wtorek, 13 maja 2014

'Wyśnione szczęście' - Kristin Hannah

Wyśnione szczęście - Kristin Hannah


Z Kristin Hannah po raz pierwszy zetknelam sie przy lekturze ' Na domowym froncie', ktora ta ksiazka zachwycila mnie do tego stopnia, ze bez wachania siegnelam po kolejne pozycje autorki.  Jako ze kocham Boze Narodzenie i jak dla mnie mogloby byc one przynajmniej 2 razy do roku (oczywiscie w towarzystwie sniegu;P), z ciekawoscia siegnelam po 'Wysnione szczescie'. Musze przyznac ze ksiazka jest pelna magi, ciepla, zachecajaca do marzen i przenoszaca nas w kraine wyobrazni. Nie jest jednak ksiazka od ktorej ciezko byloby sie oderwac, do ktorej natychmiast chce sie wrocic. Po kilkudziesieciu stronach, kiedy zaczelam czytac, utknelam nagle i w miedzyczasie przeczytalam inna ksiazka zanim zabralam sie do tej spowrotem. Nic mi nie umknelo, zaczelam od miejsca gdzie skonczylam i przeplynelam bez wiekszych emocji przez pozostale stronice. Czytajac zatesknilam za swietami i sniegiem skrzypiacym pod butami, wiec moze lepiej siegnac po nia w zimie, w momencie przedswiatecznych przygotowan lub w same swieta. Pozwoli sie rozluznic, to pewne, jednak jesli chodzi o mocniejsze przezycia, mi ona ich nie zapewnila.. Ale to nie zawsze przeciez o to chodzi :) Sprobujcie sami :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz