wtorek, 18 marca 2014

"Ballada Lili K" - Blandine Le Callet

Ballada Lili K - Blandine Le Callet

Cicho zamykam ksiazke i delikatnie odkladam na bok. Wkolo pelno roznych odglosow, szum wlaczonego laptopa, jakies rozmowy za oknem i buczaca lodowka. Mam jednak wrazenie ze we mnie nastala przejmujaca cisza. I ciezkie serce.

Niewiarygodne. Juz nie raz zastanawialam sie jak to jest ze slowa zapisane na papierze potrafia miec nad nami taka moc, ze serce zwalnia albo przyspiesza, cisza dzwieczy w uszach, szept zamienia sie w krzyk i caly swiat nagle sie zatrzymuje. Niewiarygodne.

Nie tego spodziewalam sie po tej ksiazce. Zwyczajna okladka a na niej zwyczajna dziewczyna. Tytul ciekawy - "Ballada Lili K". Uwielbiam ballady, pomyslalam i bez zastanowienia chwycilam ja z polki w bibliotece. Niezbyt nawet zainteresowalam sie opisem z tylu ksiazki, przeczytalam tylko pobieznie, nie skupiajac sie na nim. Mialam przeswiadczenie ze to pewnie cos lekkiego... Skad mi sie to wzielo??

Juz od pierwszych slow powietrze wokol mnie zgestnialo. Slowa jakby plynely gestym potokiem i zabieraly mnie ze soba. Nie tego sie spodziewalam. Bylam zachwycona.

Lila. Tak wiele cierpienia w jednym imieniu. Tak malo i jednoczesnie duzo milosci w tak krotkim zyciu. Nie lubie streszczac tresci ksiazki, dlatego i tym razem tego nie zrobie. Jak zwykle powiem o swoich odczuciach. Piekna. Niezapomniana i bolesna. Tak ujmujaca ze nie sposob sie od niej oderwac.
Coz moge dodac? ... "Zycie jest pelne tajemnic"

M.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz