czwartek, 28 listopada 2013

"Diabel ubiera sie u Prady" - Lauren Weisberger

Diabeł ubiera się u Prady - Lauren Weisberger Jesli w momencie, kiedy skonczylam czytac dana ksiazke, czuje radosc w sercu, lub jakies inne uczucie, np wzruszenie czy ekscytacje a nawet smutek, jest to dla mnie znak, ze warto bylo ja przeczytac :) Przeciez o to chodzi, zeby miec przyjemnosc z czytania, zeby ksiazka wywolywala w nas wszelakie uczucia. Uwielbiam to, ten moment, kiedy nagle wszysko sie uklada (albo i czasem rozsypuje) na samym koncu ksiazki. Fakt, nie lubie sie rozstawac z bohaterami, bo przez te wszystkie strony kiedy przezywalam razem z nimi ich przygody, zwiazuje sie z nimi ta szczegolna nicia - czytelnik i bohater.
Wracajac jednak do tej konkretnej ksiazki, czyli "Diabel ubiera sie u Prady", ciesze sie ze ja przeczytalam. Zakonczenie dosc cukierkowe, sklaniajace jednak do refleksji, a takiej mianowicie, ze zawsze mozna zaczac wszystko od nowa :)
Nie mam w zwyczaju pisac dlugich recenzji, raczej dziele sie z Wami moimi opiniami, wiec postaram sie aby i tym razem tak bylo :) Nie ogladalam nigdy calej ekranizacji pozyzszej pozycji, czasem kawalkimi, a ze jesli o filmy chodzi to mam bardzo krotka pamiec, nie jestem w stanie powiedziec, co bylo lepsze i jakie roznice pomiedzy ksiazka a filmem, oprocz tego, ze nie zgadzal sie kolor wlosow glownej bohaterki:P Ksiazka jednak byla czasem zabawna, troche przeszkadzaly mi dlugie zdania, kiedy to zdarzylam zapomniec jaki byl jego poczatek zanim dobrnelam do konca, ale ogolnie czytalo mi sie dobrze :) Ksiazka na rozluznienie po thrillerach czy kryminalach, traktujaca o pustym swiatku mody i ludzi oblednie bogatych, nie szanujacych pieniedzy i o tym, jak latwo w cos takiego wsiaknac, jesli czlowiek nie zachowa przytomnosci umyslu.
Scena, kiedy Amanda wkoncu stawia czolo Mirandzie, obledna :)
Po zakonczeniu mialam usmiech na twarzy:) Ogolnie ok:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz